wtorek, 26 grudnia 2017

Na Skraju Czasu - miejsce, z którego nie chce się wracać

Nie pamiętam już kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tym miejscu ani gdzie. Wiem tylko, że gorąco zapragnęłam się tam znaleźć i dać zauroczyć. Rezerwację robiłam jakiś rok (!) przed długim weekendem sierpniowym, ponieważ tak to już jest z dostępnością takich niesamowitych miejsc, wolne weekendy rozchodzą się błyskawicznie. Ostatecznie przyjechaliśmy na 4 dni z przyjaciółmi i ich dziećmi. I tutaj od pierwszej minuty byliśmy zachwyceni. Niesamowicie ciepłym przyjęciem. Długimi, też nocnymi, rozmowami z Anią i Grzegorzem o życiu, podróżach, o zwykłych błahych rzeczach. Bliskością lasu i jego zapachem. Pięknymi pokojami i mega wystrojem. To tutaj nasz synek po raz pierwszy w życiu przespał sam całą noc we własnym łóżeczku bez ani jednej pobudki ;) Byliśmy zachwyceni śniadaniami i kolacjami. Grzesiek rewelacyjnie gotuje. Wymyśla. Tworzy. Śniadania nie mają końca, bo nikomu się nigdzie nie spieszy. Przyświecała nam idea powolnego życia i celebrowania chwili. Wypoczęliśmy tu doskonale. Zresztą miejsc do odpoczynku jest tu wiele: stodoła z letnim kinem, najprawdziwsza plaża z koszem plażowym i białym piaskiem, hamaki, huśtawki zawieszone na olbrzymim, rozłożystym dębie. 
Mamy nadzieję na szybki powrót do Na Skraju Czasu. Stęskniliśmy się za tym sielankowym klimatem. 
Szykując ten wpis wiedziałam, że zdjęć będzie za dużo, to i tak mocna selekcja, ale nie umiałam wybrać mniej, bo wszystkie są dla mnie ważne i przywołują w pamięci piękne chwile. 
Ania i Grzegorz, stworzyliście magiczne miejsce na mapie Polski!


































































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza